Osobiste przemyślenia na 2021

To coś bardzo osobistego:
moje przemyślenia.

Nie dobieram wyszukanego opisu SEO, nie piszę pod algorytmy, nie rozwiązuję żadnych wyzwań czytelników.

W skrócie: nie dbam
o popularność tego artykułu.

Przelałem na klawiaturę
to, co czułem i chciałem.

Jeśli zechcesz, to zapraszam
do mojej głowy:

Spis treści:

Geneza moich przemyśleń

Ostatnie miesiące (listopad – grudzień 2020) były dla mnie ekstremalnie trudne. Zakończenie długiego związku, intensywna edukacja, przeprowadzka, otworzenie drugiej firmy. To główne czynniki marazmu, w który wpadłem. Efekty?
 
  • utrata chęci do pracy nad biznesem
  • brak radości z czegokolwiek (apatia)
  • wyczerpanie energetyczne
 
To był ten moment, w którym pozornie było bardzo dobrze:
 
  • moje inwestycje w kryptowalutach urosły jak na drożdżach,
  • zleceń firmowych było więcej niż wcześniej,
  • zyskałem dodatkowe ważne certyfikaty edukacyjne.
 
Niestety za tym powierzchownie dobrze wyglądającym światem kryła się smutna prawda: nic nie przynosiło mi radości i ekscytacji. 
I tak oto zmuszony byłem do tego, by poukładać świat wewnętrzny
i zrobić porządny rachunek sumienia. Oto moje wnioski:

Szczerość wobec siebie i innych

Wyobraź sobie wędkarza, który właśnie wrócił z połowu. Pytasz, co złowił, a on odpowiada, że 100-cm szczupaka, ale wypuścił. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że szczupak w rzeczywistości miał maksymalnie
70 cm, a nie 100.

Podkoloryzowanie jest moim wyzwaniem. To ja jestem wędkarzem,
który chwali się większą rybą, niż była w realu. Fakt: jest to nieuczciwe wobec innych, ale… Czy nie gorzej jest, jeśli umiem okłamywać samego siebie?

I nagle odkryłem schemat (a może nawyk?!): mam automatyczną tendencję do podkoloryzowania mojego życia w każdym obszarze. Dlaczego to ważne?

Jeśli będę koloryzował sam przed sobą swoje dokonania, to w mojej głowie zmieni się pewien standard.

Na przykład: jeżeli zarobię 8764 zł, a sam przed sobą zaokrąglę tę kwotę do 10 000 zł, to nie ucieszę się z zarobionych 10 000 w następnym miesiącu. Dlaczego? Bo mentalnie się oszukałem, że to już osiągnąłem, więc mój mózg to zakodował. Radość z 10 000 zł znika od razu. Radość
by była, jakbym przekroczył 20 000 zł, ale… Czy to wydarzy się z miesiąca na miesiąc? Nie wiadomo. I pytanie drugie: Co sprawia, że do cholery
nie mogę cieszyć się nawet z 4556 zł, tylko szukam więcej?!

I to kłamstwo wobec siebie buduje pewien podwyższony standard mojej osoby. To z kolei stawia większe wymagania (choć wmawiam sobie,
że ich nie mam!:)) i ZABIJA radość z nowych rzeczy.

W poprzednim roku intensywnie pracowałem nad redukcją podkoloryzowania, a w tym roku zamierzam skończyć z tym w 95%,
bo wiem, że 100% jest nierealne, gdyż nawyki zostają z nami do końca życia.

Najpierw szczerość wobec siebie, która przełoży się na szczerość wobec innych. Za punkt honoru obrałem sobie w tym momencie moją bloggerską działalność. Z Tobą drogi czytelniku mam odwagę, by mówić szczerze i będę pilnował tego, by tak zostało.

Radość i fun ze wszystkiego co robię

Czyli słuchanie siebie jeszcze bardziej i zwracanie większej uwagi na swoje emocje. Nauka odrzucania. Przez to, że jestem wytrwały, to nawet pomimo braku wyników umiem konsekwentnie pracować.
I tutaj wpadam czasem w pułapkę:

Zaczynam robić na siłę rzeczy, które mnie nie kręcą.

Dlatego uczę się:

  • pisać artykuły, bo chcę i lubię, a nie bo muszę
  • przerywać działania, jeśli nie sprawiają mi wystarczająco dużo radości
  • czerpać od innych

Zdaję sobie sprawę z tego, że w dalszym ciągu będę wpadał w swoje pułapki. Jednak dzięki systematycznemu zastanawianiu się nad tym,
czy mam z czegoś radość, czy nie, będę w stanie podejmować ważne wybory.

Możesz powiedzieć mi: Michał, ale nie można robić tylko rzeczy,
które się lubi?

Odpowiem: Owszem, ale chcę, żeby stosunek rzeczy, które lubię do tych, które nie wywołują we mnie emocji wynosił co najmniej 90 do 10”.

Branie i dawanie

Od lat daję więcej, niż biorę. W takim zawodzie jak mój to normalne. Jeśli dorzucisz do tego moje dobre serce, to naprawdę można przesadzić.
Jeśli też jesteś osobą, która dużo daje innym, nie oczekując nic w zamian, to wiesz o czym mówię.

Nawet jeśli mam dużo energii, to nadwyrężyły ją lata dawania siebie. Doszedłem do momentu STOP.

Chcę brać i czerpać od innych. I będę się tego uczył w relacjach biznesowych oraz prywatnych. Stawiam sprawę jasno przed sobą
i innymi. Wiem, że daję dużo i zamierzam to kontynuować, dlatego chcę nauczyć się brać.

Kieruję się intuicją

Wydaje mi się, że można siłować się ze światem zewnętrznym walcząc
do dobrobyt. Sam robiłem tak przez wiele lat. Biznesowe KPI, sprzedaż
na siłę, pogoń za celami. I? Efekty były, ale koszty także.

Odkąd więcej energii poświęcam duchowości, moja intuicja sama podpowiada rozwiązania i pomysły.

Czuję, kiedy coś wypływa ze mnie. Nie próbuję wpłynąć na coś siłą. Idę w nieznane, ufam sobie, poddaję się wewnętrznemu kompasowi.

I jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało: działa.
Wszystko układa się łatwiej, a nagrody są większe niż wcześniej.

Przykładem może być nowo założona firma, która w pierwszy tydzień spotkań wygenerowała dwóch klientów na stawki premium, wyprzedzając moje zarobki z innych działań w tym miesiącu.

Jak? Poczułem ten pomysł w październiku 2020, gdy byłem na Helu surfować. Zapisałem w notatkach. Odpaliłem w styczniu 2021.

Takich przykładów mam mnóstwo, pozwalam się rzeczom dziać
i z wdzięcznością przyjmuję to, co daje wszechświat.

Bliższy kontakt z naturą

Przy ekranie oraz w pracy czas mija mi zbyt szybko. Gdy siedzę na desce surfingowej czekając na kolejny set fal, albo cały wieczór pilnuję ogniska w lesie, czas zwalnia. Wtedy odczuwam życie w normalnym tempie,
a nie przyspieszonym.

Dlatego intencjonalnie chcę spędzać więcej czasu z naturą. Jesienią postanowiłem zerwać z utartymi schematami. Podczas minionej jesieni
i obecnej zimy NIE noszę kurtki. Chodzę tylko na krótki rękaw lub czasem długi. Nie obchodzi mnie ani temperatura, ani opady atmosferyczne.

Dlaczego?

Bo poprzez wszechobecny komfort zatraciliśmy kontakt z porami roku.

Przebywanie w ciepłym mieszkaniu, a następnie nakładanie na siebie warstw ubrań sprawia, że Twoje ciało nie ma szans przejść naturalnych procesów zmieniających się w zależności od pory roku.

Dlatego pozwalam ciału odczuwać zimno nie ubierając kurki, chodząc
bez koszulki na każdy trening na zewnątrz, niezależnie od pory roku i…
Nie ogrzewając mieszkania na zimę, a przy tym często wietrząc.

Mój eksperyment skończy się wraz z końcem zimy, ale od 3 lat nie byłem chory i tego się trzymam. Odporność na zimno znacznie wzrosła, straciłem biały tłuszcz (ten, który widać), a zyskałem brunatny (ten, którego nie widać, jego zadaniem jest ogrzewanie organizmu poprzez spalanie białego tłuszczu) i lepiej poznałem swoje ciało.

To jeden ze sposobów odczuwania bliskości z naturą. Inne to bushcraft, spacery po lesie, górach, wędkarstwo i surfing.

Mądrość w pracy = mniej pracy, więcej pieniędzy

Nawet jeśli kocham swoją pracę, to wiem, jak łatwo tę “miłość” stracić. Poprzez jeszcze więcej pracy. 🙂

Dlatego chcę pracować mniej, docelowo maksymalnie 4 godziny dziennie.

To mit, że trzeba pracować dużo, by zarabiać więcej. Tak naprawdę można zarabiać dużo bez wymieniania czasu pracy na pieniądze.

I to mnie interesuje. Im mniej pracy, a więcej pieniędzy, tym lepiej.
Krótko i na temat. Znam na to sposoby, będę testował, zmieniał i robił. Wierzę, że krok po kroku dojdę do punktu, gdzie moich zadań będzie bardzo mało, a będę zarabiał na nich bardzo dużo. Wtedy skupienie
na nich osiągnie zupełnie inny wymiar produktywności.

Wewnętrzne dziecko, autentyczność

Jak zobaczysz gościa, który w środku dnia roboczego surfuje po betonowych falach centrum miasta i w pełni oddaje się jeździe na desce oraz muzyce w uszach, to będę ja. I nie muszę dodawać, że przekładam ważne spotkania biznesowe, bo jest piękne słońce i mam ochotę pośmigać na desce. I czuję się z tym bardzo ok!
 
Pamiętam jak prowadziłem zajęcia na uniwersytecie i przyjechałem deskorolką, co wywołało lekkie zdziwienie, gdy śmigałem po korytarzu. Nie, nie mam wstydu.
 
Wiem, że w życiu liczą się tylko doświadczenia, bo to je zabieramy na mary. I tego się trzymam, więc jeśli coś mi sprawia radość, to dlaczego mam być tak poważnym “biznesmenem”, by tego nie robić? 
I jestem w momencie, gdzie bardzo mi się takie podejście podoba, więc zamierzam to swoje wewnętrzne szaleństwo kontynuować.

Podsumowanie i dyskusja

jak zmienić nawykiJeśli masz jakieś uwagi / refleksje / pytania, to śmiało!

Jeśli chcesz poruszyć jakiś temat, to śmiało.

Daj znać w komentarzu! 🙂

Jestem po drugiej stronie ekranu, wszystko czytam i odpowiadam! 🙂

A jak podobał Ci się ten wpis, to podziel się nim z innymi, podaj dalej, udostępnij.

Dzięki, że jesteś!

Trzymam kciuki za wszystkie pozytywne nawyki,

Michał 🙂

Dodatkowe materiały:

Bezpłatny rozdział mojej książki możesz pobrać tutaj

                                    Bezpłatny rozdział książki

                           Kup moją książkę z dedykacją i autografem 

                                    (dostępna wersja papierowa i ebook)

19 comments add yours

Leave a Comment